Kościuszko nad Sekwaną
KOŚCIUSZKO NAD SEKWANĄ.
Majeranowski Konstanty
KILKA SŁÓW DO ŁASKAWEGO CZYTELNIKA.
Komu jest drogie wspomnienie bohatyra naszej ojczyzny, zamiar mój napisania tego poematu, z całego serca potwierdzi i same wady do piękności może policzy. Dla kogo imię Kościuszki obojętną jest rzeczą, ten zapewne nic mi tu nie przyzna chlubnego. Mam więc po sobie i dobrą i złą stronę. Jeszcze dwa słowa. komu imie ojczyzny jest tak słodkie, jak imie lubej kochanki; ten z roskoszą tylokrotne jej powtórzenie w moich pieniach, za sprawiedliwe uzna. Kto ją o tyle tylko kocha, o ile służy jego widokom osobistym, ten z wielu antyliberalnemi wyroczniami dzisiejszych recenzentów się zgodzi: ze w ojczyznę biłem jak w dym; dla nadania większej wartości mojemu pismu.
Zostając tym sposobem między kowadłem i młotem, niespodziewam się atoli zupełnego upadku. Jestem aż nadto przekonany, że wiele uchybień popełniłem, od których nietuszę sobie ażebym mogł być wolnym, tym bardziej: kiedy czasem zbyt surowych poprawek, mocniej się obawiałem jak zaniedbania.
Ztem wszystkiem nielękam się najważniejszego zarzutu który dzisiaj wielu współtowarzyszom mego zawodu uczynić można, żebym pisał bez czucia.
Kto takie dwa przedmioty, jakimi są dla nas Kościuszko i Polska, prawdziwie cenić zdoła, kto ma tkliwe wyobrażenie wartości pierwszego i drugiego, nigdy się ich wspomnieniem nasycić niepotrafi. Rzecz o tym nieśmiertelnym bohatyrze ojczyzny i ludzkości, której tu postać o tyle tylko zmieniłem, o ile się godzi poetom dla zaokręglenia osnowy dramatycznej swego dzieła; niejest z resztą W niczem zmyślona. Że Kościuszko mieszkał u Zeltnera przyjaciela swego w zamku Berwille, gdzie szczególniej poświęcał się ogrodnictwu; że wspierał ubostwo, płacił za biednych podatki, że nakoniec spotkanie jego z Polakami we wsi Cougni pod Fontenaibleau, podczas wnijścia wojsk sprzymierzonych do Paryża w roku 1314, jest prawdziwe; nikt o tym wątpić niebędzie, komu jest znany rys życia jego przez Juljena.
Oddawszy tym sposobem hołd cieniom bohatyra, gdybym się nawet spotkał z losem nieszczęśliwego śpiewaka Józefady, zostanie mi przecież ta nieomylna pociecha, że dopełniłem obowiązku ktory do najsłodszych należy.
w Krakowie 24., Czerwca 1821.
OSOBY.
TADEUSZ Kościuszko ... JP. Włodek.
ZELTNER przyjaciel jego ...
1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 Nastepna>>

